Podsumowanie 2017 – książki

W 2017 roku przeczytałem trochę ponad 80 książek. To znacznie więcej niż w 2016, ale też i motywację miałem inną, bo część z nich to pozycje recenzenckie, przy których gonił mnie czas. 11 z przeczytanych oceniłem na szóstkę. Oto dziesiątka najlepszych – podkreślam – nie wydanych w 2017, a przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku. Stąd jedna z pozycji jest bardziej niż pełnoletnia…

10. Detektywi z Private: Igrzyska – James Patterson, Mark Sullivan

Bardzo fajna pozycja sensacyjna. Niezwykle dynamiczna i pełna akcji. Ciekawy temat z igrzyskami olimpijskimi w Londynie w tle. Dobrze się czyta, fajni bohaterowie!!! No i te niezwykle krótkie rozdziały Pattersona – to też pcha czytelnika do przodu, bo przecież skoro takie krótkie, to jeszcze jeden mały można przeczytać przed odłożeniem książki – no i w zasadzie czyta się ich wiele…

9. Ziemia niczyja – Jan Waletow

Rewelacja. Dawno nie czytałem tak dobrej książki s-f… choć po dłuższym zastanowieniu chyba to raczej obyczaj, osadzony gdzieś pomiędzy Ukrainą a Rosją. Akcji wartkiej tu nie ma. Jest za to cała masa retrospekcji, które wciągają bardziej niż fragmenty opisujący świat po zagładzie. Z wielką nadzieją i ogromnymi oczekiwaniami czekałem na kontynuację opowieści w tomie „Dzieci martwej ziemi”. Niestety ta nie była aż tak porywająca, choć nadal bardzo dobra.

8. Krótka historia świata – E. Gombrich

Świetnie opowiedziana historia świata. Przystępnie i logicznie. Dobra zarówno dla młodych osób, dopiero poznających dzieje ludzkości, ale starszym pozwolą ugruntować wiedzę, ułożyć ją chronologicznie, poznać kilka ciekawostek, ale także inaczej spojrzeć na niektóre fakty. Rewelacyjna pozycja – obowiązkowa w każdym domu, gdzie są dzieci! Zresztą zacząłem im ją czytać – niestety jak się okazało potrzebna jest podstawowa wiedza wyniesiona ze szkoły, a ta książka doskonale wszystko poukłada w głowie.

7. Płomienna korona – E. Cherezińska

„Płomienna korona” jest książką doskonałą: pokaźną objętościowo, jak u Kinga, rozbudowaną politycznie, jak u Martina, ale napisaną jak tylko Elżbieta Cherezińska potrafi – ciężko i lekko jednocześnie. Nie pojmuję tego fenomenu, ale chłonę powoli z atencją, jakiej nie poświęcam innym czytanym przeze mnie pozycjom.

Książka nie ma wad. Czasem mówi się, o wybitnych, że jedynie są za krótkie, ale i to nie ma tu zastosowania, bo ten tom jest grubszy o 200 stron w porównaniu do poprzednich (ponad 1000 stron!). To nagroda dla czytelników za dodatkowy rok czekania. Nawet okładka robi wrażenie, dając znakomitą reklamę temu, co zawiera wnętrze. Byłem oczarowany wspaniałym zakończeniem długiej i pięknej opowieści.

6. Potworny regiment – T. Pratchett

Genialna część serii o Świecie Dysku. Humor Pratchetta jakby ewoluował. Nie jest to już czyste wyśmiewanie się z ludzkich przywar. Tym razem autor celował w głupotę wojny, wojska i męską tyranię. Świetnie napisane, z wartką akcją ciekawymi bohaterami. Jedna z najlepszych, lub wręcz najlepsza powieść ze Świata Dysku.

5. Planeta harpii – A. Walentinow

Cudowna książka, którą przeczytałem właśnie po raz dziesiąty – przynajmniej. Zachwyciła mnie już w 1989 roku, gdy pojawiła się w sprzedaży. Mój poprzedni egzemplarz czytany wielokrotnie całkiem się zniszczył – klejone kartki wypadały, aż powieść całkiem się rozpadła. Udało mi się kupić niezniszczony egzemplarz, który przetrwa może troszkę dłużej… Nietrwałość to jedyna wada książki. Radzieccy pisarze zaskoczyli mnie pozytywnie kolejny raz. Nawet w ZSRR można było pisać pięknie i odważnie.

4. Chaszcze – J. Grzegorczyk

Pięknie opowiedziana historia. Trochę kryminalna, bardziej obyczajowa. To opowieść o ludziach, ich tajemnicach i potrzebach. Czyta się świetnie, praktycznie jednym tchem, a po skończeniu można tylko żałować, że to już koniec…

3. Królestwo gore – Ł. Radecki

Świetna książka – zbiór opowiadań z czymś absolutnie ponadprzeciętnie genialnym na końcu.

Niestety autor zmienia gatunek i formę – zacytuję jego własne słowa: „Dlatego chociaż recenzja Dariusza Jasińskiego na temat „Królestwa Gore” przyprawiła mnie o rumieńce (światek literacki rzadko chwali się wzajemnie, szczególnie bez znajomości – dziękuję ogromnie!) i zapał ogromny w serce wlała, podtrzymuję swoją deklarację sprzed roku bodajże – koniec z opowiadaniami. Przynajmniej na dłuższy czas, póki nie będę się czuł na siłach zrobić w tym gatunku czegoś innego niż robiłem dotąd.”

2.  Dekalog Nawałki – M. Fedek

Jestem kibicem piłkarskim, który zakochał się w tym sporcie w 1982 roku, gdy Polska została trzecią drużyną świata po raz drugi. Urodziłem się w roku, gdy stało się to po raz pierwszy. Sam wiele lat grałem w piłkę, będąc nawet raz powołany na zgrupowanie futsalowej (halowa odmiana piłki nożnej) reprezentacji Polski, gdy była ona najsilniejsza w historii (zajęła miesjce 5-8 na Mistrzostwach Świata w Hong Kongu – na MŚ graliśmy tylko ten jeden raz). Uwielbiam do dziś w piłkę grać, oglądać ją, czytać o niej, dlatego chciałem się delektować opowieścią o największym sukcesie dorosłej polskiej piłki od 34 lat… (w 1986 r też wyszliśmy z grupy na MŚ, ale dwa ostatnie mecze to wyniki 0-3 i 0-4). I dostałem za mało. Chciałem chłonąć każdą chwilę, upajać się emocjami, jakie były też moim udziałem, jako kibica, ale żeby tak było książka musiałaby mieć przynajmniej 1200 stron, a nie 400. Starając się być obiektywnym – książka jest świetna. Dostajemy wiele opowieści, jak drużyna Nawałki poznawała się, wzrastała razem, cieszyła po sukcesach i przeżywała porażkę z Portugalią. Na wielki plus, że opowieść nie skończyła się po Mistrzostwach Europy, ale zahaczyła też o bieżące eliminacje i opowiedział, choć skrótowo o meczach z Kazachstanem, Danią i Armenią, kiedy można było się obawiać, że wszystko zaczyna się sypać. Ale było też kilka słów o Rumunii – najlepszym meczu Polaków pod wodzą Adama Nawałki. Dzięki temu patrzymy spokojnie w przyszłość, a dzięki książce mamy wiedzę jak to się stało, że mamy taką wspaniałą drużynę!

1. Umrzeć próbując – L. Child

Przeczytałem drugą książkę o Jacku Reacherze i drugi raz dałem się wciągnąć w niezwykle dynamiczną i świetnie napisaną opowieść. Tym razem Jack trafia na grupę fanatyków chcącą ogłosić niepodległość gdzieś w Montanie. Jednak, aby zrobić to bezpiecznie postanawiają porwać córkę szefa sił zbrojnych USA. Napadają na dziewczynę w chwili, gdy przez przypadek wpadł na nią nasz bohater. Dalej jest coraz szybciej i coraz ciekawiej, aż do samego końca. Polecam ze spokojnym sumieniem zarówno tę pozycję, jak i całą serię. Mnie do kolekcji brakuje czterech książek. Większość dostałem od mojego Szefa w pracy podczas uroczystego bankietu. Szef w trakcie swojej mowy powiedział o spełnieniu mojego marzenia – dokładnie tak było. Książki Childa są genialne i lepszego prezentu nie mogłem oczekiwać!

Dodaj komentarz