Najlepsze książki czytane w 2018 r.

Uwielbiam robić wszelkiego rodzaju rankingi. Jako, że właśnie skończyłem 45 lat (już jestem po urodzinach i nic nie zaprząta mojej uwagi) mogę przejść do pierwszego – listy najlepszych książek w 2018 roku.

10. Graham Masterton – Trauma

W wakacje postanowiłem sobie zrobić spotkanie z kultowym dla mnie pisarzem – Grahamem Mastertonem. Przeczytałem latem kilka jego powieści, kilka też udało mi się kupić w dobrej cenie. Najlepszą była Trauma (zaczęta i skończona w Kudowie Zdroju). Niezły klimat, świetny pomysł i napięcie do samego końca. Krótka powieść, do której dodano opowiadanie – też niezłe sprawiło mi sporo radości.

9. Harry Harrison – Narodziny Stalowego Szczura

W 2018 roku postanowiłem sobie przypomnieć kilka serii powieści mojego idola wczesnego pisania – Harrego Harrisona. Najlepszą z przeczytanych była ta o Stalowym Szczurze, która zresztą miała wielki wpływ na moje pisanie i własny cykl – Artefakt. Oczywiście Harrison napisał lepsze i dojrzalsze powieści, ale do Szczura będę miał zawsze wielki sentyment.

8. Zbigniew Nienacki – Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców

Jak wspomniałem – wracałem w tym roku do kilku pozycji dawno nie czytanych. Pan Samochodzik to spotkanie po blisko 35 latach, o ile pamiętam gdy czytałem tę część miałem może trochę ponad 10 lat. Jednak dziś po tym długim rozbracie z bohaterem nadal bawiłem się świetnie. I zupełnie mi nie przeszkadzało, że czuło się trochę dysonans technologiczny i kulturowy. To nadal świetna książka!

7. Terry Pratchett – Kapelusz pełen nieba

Pratchett jest nierówny. Dotyczy to nie tylko całych książek, ale nawet ich fragmentów. Zdarza się, że część powieści czyta się jednym tchem, a potem zaczynają się wielostronicowe schody pisane jakby na siłę. Tu tak nie było. Cała powieść ze Świata Dysku utrzymana jest na równym wysokim poziomie. Zresztą wątek Tiffany to powiew świeżości w serii…

6. Lloyd Biggle Jr. – Pomnik

Tę książkę czytałem jeszcze jako nastolatek. Po latach znów po nią sięgnąłem i upewniłem się, że wrażenie dobrze spędzonego czasu, jakie pozostawiał po sobie tytuł mimo upływu lat było właściwe. Świetna sf  – i co najważniejsze po przeszło 30 latach nadal czyta się znakomicie.

5. Paweł Widomski – Byłem bogiem

Kiedyś napisałem opowiadanie o człowieku, który dowiedział się, że umiera. Tu autor wpadł na podobny pomysł i poprowadził go całkiem nieźle. Dobrze się to czytało i choć zakończenie było trochę przewidywalne – świetnie się bawiłem.

4. Brandon Sanderson – Pamięć światłości

Ostatni tom cyklu wymyślonego przez Roberta Jordana. Zakochałem się w tym świecie fantasy chyba jeszcze w XX wieku (może na przełomie wieków…) i z tomu na tom coraz bardziej się męczyłem.Po śmierci Jordana cykl przejął na prośbę zmarłego Brandon Sanderson. Trzy ostatnie tomy były świetne, a ten zamknął czytaną przeze mnie przez około 20 lat historię. I pozostawił po sobie pustkę…

3. Lee Child – Bez litości

Cykl o Jacku Reacherze to odkrycie ubiegłego roku. Nie wszystkie części są porywające, ale każda jest na dobrym poziomie. Ta wybijała się ponad przeciętność i potrafiła wbić mnie w fotel. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron „Bez litości” miałem wrażenie, że tak się nie stanie. Myliłem się bardzo. Od pewnego momentu książka wciągnęła mnie tak bardzo, że nie wyobrażałem sobie, by jej nie skończyć przed snem. Rozłożenie jej na dwa dni było ciężkie, ale musiałem szybko czytać, żeby czasem nie zajęła mi trzech dni. Wolałem być mniej wydajny w pracy ze zmęczenia, niż z myślenia jak historia się zakończy…

2. Tomasz Matczak – Ja, ty i biała laska

Być może oceniam tak wysoko, dlatego, że wydałem tę pozycję we własnym wydawnictwie, a może tak bardzo chciałem ją wydać, bo opowieść Tomasza Matczaka tak mocno mnie urzekła… Na pewno nie jestem do końca obiektywny, ale książkę czytałem wiele razy i nigdy nie byłem tym znużony, a to wielka zaleta. Książka opowiada o tym jak żyje się niewidomemu, ale także jak zachowują się ludzie w stosunku do niewidomych. Czasem można się zaśmiać, czasem zadumać. Wiem jedno – mimo problemów z funkcjonowaniem firmy stawałem na głowie, żeby jednak móc to wydać. Udało się, firma działa, a książka sprzedaje się całkiem nieźle… Zachęcam do lektury!!!

1. Brandon Sanderson – Bastiony Mroku

Najlepsza z części całego cyklu. Z nudy i monotonii w jaką wpadł Robert Jordan zrobił znów niesamowicie wciągającą opowieść. Sanderson sprawnie zamknął wiele wątków i prostował zawiłości. Do tego wprowadził świetną dynamikę, dzięki czemu z wielkimi, mocno rozbudzonymi nadziejami czekałem na ostatni wcale nie gorszy tom…

 

W 2019 roku będę czytał sporo Deana Koontza (chyba z 6 książek czeka na półce), Roberta M. Wegnera i jego pięciotomowy jak na razie cykl (pierwszy tom doczytałem 5 stycznia), skończę Pratchetta, będę kontynuował lekturę Harrisona, Childa i Nienackiego. Planuję raz jeszcze przeczytać cykl o Aurorze Teagarden Chairlane Harris (mam dwa nowe tomy), dokończę cykl o zabójcy z mercedesa Kinga i pewnie przeczytam kilka innych jego powieści (parę mam, w tym prezent urodzinowy, kilka planuję dokupić). Jeśli dam radę – powrócę do Zafona (Cień wiatru kiedyś już poznałem, czas na trzy inne). Dalej będę bawił się w proste opowieści z autorami przygód o Conanie (mam kilkanaście części), no i – na co liczę najbardziej – zagłębię się w świat Bena Bovy – mam dwa pierwsze tomy „Jutro zaczyna się dzisiaj”, pozostałe choć drogie powinny systematycznie uzupełniać moją biblioteczkę.

Ile z tego się uda – nie wiem. Ostatni rok był najgorszy od trzech lat – przeczytałem ledwie 51 książek to o 34 mniej niż w 2017. Jest więc co poprawić.

Aha – w planach mam też przeczytać uważnie powieści Tomasza Matczaka utrzymane w klimacie Pratchetta. Powinny zostać wydane w moim wydawnictwie…

Dodaj komentarz