Bank pomysłów

Wena jest, brakuje dobrych pomysłów. To znaczy pomysłów jest sporo, ale jak pisałem wcześniej – nie na każdy jestem gotów. Sięgnąłem więc do mojego banku pomysłów, znajdującego się w szafce w biurku. Jest to kilkanaście zeszytów sprzed 15 lat, gdzie wpisywałem fragmenty tekstów, czasem jedno zdanie, czasem krótki opis pomysłu.

Kiedy trafiłem na „List do przyjaciela” wiedziałem, że to jest to. Tekst jest już w głowie w 85%. Brakuje tylko właściwego zakończenia i odpowiedniej wiedzy. Tu czeka mnie trochę pracy w necie, żeby się właściwie przygotować. Nie będzie to zbyt długa opowiastka, ale mam nadzieję, że się wam spodoba.

Bo już wiem, że Kontrakt został bardzo dobrze odebrany, choć wersja zamieszczona na tej stronie zawiera całą masę błędów stylistycznych. Wybaczcie. Sześć lat przerwy to bardzo dużo. Cieszę się tylko, że wszystkie niedociągnięcia przysłania treść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *