Równowaga – Paweł Leśniak

Posted on     Reviewed by     Leave a comment    Posted in: ,

Details

Tytuł Równowaga
Autor Paweł Leśniak
Liczba stron 328
Rok wydania 2012
Wymiary 135x205
ISBN 9788377850862
Wydawnictwo Zysk i s-ka

Przyznam się szczerze, że bardzo mi brakuje dobrych polskich horrorów. Kiedy znalazłem wreszcie taki w ofercie wydawnictwa Zysk i S-ka sięgnąłem po niego bez namysłu.

 

„Równowaga” Pawła Leśniaka to debiut literacki piłkarza pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz. Moja żona twierdzi, że piłkarze nie są zbyt inteligentni (hmm… sam wiele lat uprawiałem piłkę nożną, nawet byłem mistrzem Polski w futsalu). Liczyłem, że tą książką odrobinę zmienię jej nastawienie, udowadniając, że głowa zawodowego piłkarza nie służy wyłącznie do odbijania piłki…

 

Nie nastawiałem się na wybitną literaturę i oczekiwałem jedynie dobrej rozrywki. Temat dawał spore możliwości, a ja sam od dłuższego czasu zamierzam usiąść do pokrewnego opowiadania…

 

Młody bogaty chłopak Desmond Pearce wydaje się, że ma wszystko. Jednak dzień, w którym go poznajemy jest dla niego wyjątkowo paskudny. Błędna decyzja w pracy sprawia, że firma jego ojca traci spore pieniądze, a zarząd jest wściekły. Chłopak liczy, że poprawi sobie humor podczas kolejnej nielegalnej walki, jaką zamierzał stoczyć. Zmaltretowany fizycznie dostaje także fatalne w skutkach ciosy psychiczne kolejno od ojca, narzeczonej i najlepszego przyjaciela. Puszczają mu nerwy, traci sens życia, a w konsekwencji i samo życie… Niestety wiecie gdzie trafiają samobójcy?

Na szczęście władca piekła ma dla Desmonda ciekawą ofertę, znacznie lepszą niż wieczne cierpienia. Dzięki temu ma on okazję wrócić do świata żywych by między innymi zemścić się za wszelkie poniesione krzywdy…

 

Styl Pawła Leśniaka troszkę szwankował. Książka była napisana lekkim językiem, ale wiele razy przesadził w nagromadzeniu dialogów. Mam wrażenie, że musi nad tym jeszcze popracować. Bo obrazować miejsce akcji potrafi znakomicie. Przyznam szczerze, że sam opis piekła i pierwszego przejścia przez nie Desmonda było rewelacyjne. Bardzo plastyczne i przekonywujące. To był zdecydowanie najlepszy fragment książki, który przekonał mnie, że autor potrafi przekazać swoją wizję czytelnikowi.

 

Reszcie tekstu czegoś jednak brakowało, być może większej równowagi między opisami a dialogami, może po prostu zwykłego doświadczenia. Tak jak w futbolu – trzeba zagrać kilka ważnych meczy, żeby móc powiedzieć, że się jest piłkarzem. U Pawła Leśniaka widać jeszcze pewne braki, ale z pewnością jest w stanie je nadrobić. Nie brakuje mu jednak najważniejszego – wyobraźni, a także chęci.

 

Jak już wspomniałem nie liczyłem na nic wybitnego, więc przez niemal całą powieść byłem raczej usatysfakcjonowany. Książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Jednak ostatnie zdania w książce gwałtownie zaniżyły moją ocenę. Przez moment zastanawiałem się czy wydawca się nie pomylił i może zapomniał dodrukować ostatnie strony?!

„Równowaga” niestety urywa się nagle i tak naprawdę zakończenie całkowicie mnie zawiodło. Pozostawiło lekki niesmak. Autor uratował trochę sytuację w telewizyjnym wywiadzie. Przyznał się, że pracuje nad drugim tomem, bo jak stwierdził „Równowaga” praktycznie nie ma zakończenia. Chwała mu za świadomość tego faktu. Mimo to nie mogę zrozumieć, czemu nie pokusił się przynajmniej o skończenie sceny, którą opisywał.

 

Jeszcze trochę piłki… Wyobraźcie sobie mecz w którym drużyna gra całkiem nieźle prawie do samego końca, ale fatalne błędy w ostatnich minutach powodują, że przegrywa. Wszyscy będą jedynie pamiętać końcówkę. Tak samo jest w przypadku „Równowagi”. Nie ważne, że Paweł Leśniak całkiem dobrze poprowadził akcję, skoro zawalił zakończenie. Tylko szybkie wydanie drugiego tomu pozwoli zatrzeć złe wrażenie.

 

I na koniec słowo do autora…
Panie Pawle – kibicuję panu (przepraszam, ale jestem łodzianinem, więc jedynie jako pisarzowi) i liczę, że jako sportowiec nie będzie pan popełniał tych samych błędów. I jeszcze jedno – proszę napisać drugi tom lepiej. Debiut za panem, więc pewnie uda się to bez specjalnego wysiłku. Da mi pan wówczas do ręki kolejny namacalny dowód, by przekonać żonę, że nasz syn trenując w przyszłości piłkę nożną może być jednocześnie inteligentnym człowiekiem. Zależy to przecież wyłącznie od niego.


Recenzja także na Sztukater.pl


Dodaj komentarz